Katalog wyszukanych haseł
Widzisz odpowiedzi znalezione dla słów: wino domowej roboty





Temat: lighter fluid


Marta Dmitruk wrote:
Kochana Grupo,
mam problemy alkoholowe:
- panienka sączy białe wino domowej roboty i zapytana, jak jej smakuje,
mowi: lighter fluid
- w gospodzie siedzą miejscowi i pija: hefeweizens i microbrews
A to juz nie drinki:
Detektyw dzwoni do klienta, informujac go, ze panience udalo dostac sie
do poszukiwanego faceta. Mowi: the fat lady,s been singing for a while, just
like I told you.
I wreszcie: co to jest Chapstick? (panienka znalazla to w szufladzie,
oczywiscie - nie swojej)
Zagubiona Marta


Ach, Marto,
Dzieki za zagadki. Oto odpowiedzi:
lighter fluid - plyn do zapalniczek
hefeweizens - rodzaj piwa, chyba ze zboza a nie z chmielu
i microbrews - microbrews to product of microbrewerys (mikro-browarow),
specjalizujacych sie w niewielu rodzajach dobrego piwa, i rozprowadzajacych to
piwo tylko do lokalnych piwiarni. Sa juz firmy, ktore specjalizuja sie w skupie
tych dobrych piw, i sprzedajacych je przez internet. Jest to popularne w
Stanach na polnocno-zachodnim wybrzezu, np. w okolicach Seattle czy Portland,
Oregon. Wreszcie mozna w Stanach kupic dobre piwo, ktore mozna pic w
temperaturze pokojowej, a nie chlodzone. Nawet tego sie tu juz z piec osob
nauczylo.
Chapstick - to juz wiesz, ze ochronna pomadka do ust, jak wspomniano, jest to
nazwa, ktora weszla do jezyka, jak aspiryna. Zrodloslow jest nastepujacy:
chapped - spierzchnialy, stick - jak w lipstick, paleczka czy slupek.
"Mowi: the fat lady,s been singing for a while, just like I told you."
Zrodloslow jest nastepujacy - powiedzenie "It ain't over until the Fat Lady
sings" oznaczalo naprawde ostateczny koniec. The Fat Lady to ostatni akt w
cyrku amerykanskim - wielka gruba kobieta w helmie z rogami, jakie nosili
wikingowie, czesto w calym wikingowym kostiumie, wychodzila na srodek sceny i
spiewala arie (np. Walkirie). Byl to ostateczny koniec cyrku, i po Fat Lady
wszyscy szli do domu, zadnych wiecej bisow.
"the fat lady's been singing for a while" znaczy, ze sprawa jest juz od pewnego
czasu zakonczona.
Przepraszam, ze sie tak mikroskopijnie rozpisuje, ale slang jest moim hobby.
Magdalena Bassett

Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Ryżowe.
Wino. Domowej roboty.
Przepyszne... i siekierzaste :
Wazelinowałbym, ale szkoda psuć ;))
Więc jedynie chwalę i loduję kostkami z zamrażalnika!

Sławek

Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: balon na wino
słuchajcie jestem z Wrocławia, ostatnio postanowilem zrobic wino domowej
roboty. Czy ktos z Panstwa wie gdzie moge kupic balon (baniak) na wino?
interesuje mnie taki 5l, 10l (max.)

dziekuje za pomoc,
Dobry

Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Pomiary stężenia
1.Pomiary stezenia roztworow sa srednioskomplikowane.
2.Mozna badac stopien absorbcji swiatla (o okreslonej dlugosci fali)
przechodzacego przez roztwor i na tej podstawie stwierdzic procentowa
zawartosc danej substancji rozpuszczonej w roztworze.
Mozna tez wyznaczyc gestosc roztworu na podstawie wspolczynika zalamania
swiatla   (np zawartosc cukru w wodzie, np dla tego cukru to im go jest
wiecej w roztworze to wspolczynnik ten  jest wiekszy, widac to gdy popatrzyz
sobie na herbatke z niedokladnie rozmieszanym cukrem (teki smuzki sie tam
pojawiaja), ale takim sposobem to trudno jest okreslic to stezenie i dlatego
uzywa sie do tego celu refraktometrow.
To byly pomiary optyczne wykozystujace zmiane wlasciwosci optycznych
roztworu w zaleznosci od stezenia.
Ale sa i inne metody.
 Zazwyczaj w zaleznosci od stezenia zmienia sie gestosc roztworu.
I tak np. Gdy robimy wino domowej roboty i nie wiemy jakie stezenie
alkocholu jest w naszym plynie uzywamy przyzadu zwanego areometrem( taka
rurka zatkana i dociazana balastem) . Gdy wino jest slabemalo alkocholu to
gestosc roztworu jest wieksza( rurka zanurza sie niewiele), gdy wino jest
mocneduzo alkocholu to roztwor jest mniej gesty(rurka zanurza sie
bardziej). Wszystko to dziala w oparciu o prawo Archimedesa.
Mozna tez gestosc roztworu wyznaczyc na podstawie zmiany innej wlasnosci np.
stopnia przewodzenia pradu elektrycznego.
Np. nie wiesz czy dobrze osoliles wode na ziemniaki wsadzasz do garnka
kabelki i podlaczsz do omomierza( malo soli<roztwor slabo prad
przewodzi<duza rezystywnosc) Przesoliles roztwor stal sie niezlym
przewodnikiemmala rezystywnosc.
Sposobow na pomiar stezenia jest zapewne wiecej. W zaleznosci jakiej
substancji stezenie chcemy zmierzyc uzywamy odpowiedniej metody.

Pawel S.

Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Alkohol, czy pic?
Kaja napisał(a):


Kiedyś mamusia kupowała mi w aptece robione (na receptę) pyszne winko na
apetyt :-)


Że też nie ma już takich aptek... A wina domowej roboty nie idzie
nigdzie kupić:/

Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Alkohol, czy pic?
Dnia 21.11.05, około 21:58, scream bulgocze
<news:dltcd8$3mt$2@news.onet.pl>:


A wina domowej roboty nie idzie
nigdzie kupić:/


Bo wino domowej roboty robi się samemu, w domu.
To elementarne, Watsonie ;)

Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Ocieplenie klimatu to stara historia
Za czasow wikingow w Skandynawii uprawiano winiogrona,
Mieli wino domowej roboty.
Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Wierność
dawno nie piłam wina domowej roboty
gronowe w Polsce to rzadkość
raczej porzeczkowe czy z dzikiej róży - zawsze beaujolais noveau

czy nasze dusze jeszcze 'beaujolais noveau'? Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Najgorsze picie waszego życia
Wyborowa przepijana młodym winem domowej roboty, łojezu...
Ballantine's zmieszany z winem Tur Mocny, łomatko... Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: rymowanka o winie
rymowanka o winie
czy zna ktoś fajny wierszyk na wino domowej roboty ? Chciałabym zrobić fajną
etykietę Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Piwo, wino, wódka ,
Przede wszystkim dobre wino, domowej roboty wiśniówka (palce lizać) i gin albo
sam albo w połączeniu z tonikiem. No i tequilla :)) Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Uprzejmie informuje, iż...
1) duzo zdrowka i szczescia dla Wroclawianki!;)
2) gratuluje urlopu...!;)
a wino domowej roboty?;)

Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: wino -zbieram materiały/opinie ;]
Wino domowej roboty, pije je połowa mojej rodziny.
Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Muszki w kuchni!!!!
Nie posprzatalas dokladnie. Tez raz tak mialam. Wysprzatalam i
pochowalam wszystko. Okazalo sie po jakims czasie, ze otworzylo mi
sie w szafce wino domowej roboty.... Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: PODPIWEK
Złego licho nie bierze, Tradi, więc się nie martw. A podpiwku pilnuj, bo kolega
lojalnie uprzedzał, że wybuchnąć może. Znajoma mi opowiadała, że kiedyś jej
wino domowej roboty butelkę rozwaliło i głównie sufit się tymże uraczył.
Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Właściwości bimbru
Trzeba mieć dobrą aparaturę. Najlepszy wychodzi z berbeluchy zwanej winem
domowej roboty. Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Jak zrobić wino własnej roboty
Największy koszmar - wizyta u znajomych i poczęstunek winem domowej
roboty.A znajomi oczekuję jeszcze pochwał,że takie pyszne.Z owoców
najlepiej zrobić kompot a wino kupić. Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: męskie imprezy
Ha. Temat jak dla mnie na czasie. mój kochany właśnie jest na działce ze swoimi
kumplami. Tak to jest ze pierwszego dnia wlewają w pyszczory wszystko co ma
procent a potem niektórzy rzucaja pawie dalej niz widzą. Wiem, ze mu to
potzrebne i akceptuję to szczególnie, ze jest to złoty facet a takie wycieczki
działkoe odbywaja sie mniej wiecej trzy, cztery razy do roku.

Mimo wszystko zawsze jak wyjeżdza to czuje jakis niesmak. Bron Boze nie robie
mu wyrzutów ani nic ale tak w srodku mnie cos mi nie gra. Po prostu zastanawia
mnie to, ze mozna spędzac czas na czyms takim. Tak sie uchlac, wyrzygać i już.
I to ma być fajne? Jakos mnie to nie przekonuje... Chciałabym kiedys tak
pojechac z kolezankami. problem w tym, ze nie mam takiej paczki dziewczyn.
kolezanek niy dużo ale każda z innego towarzycha i jakos tak nie da sie tego do
kupy pozbierac. Wiele razy prosiłam kumpli by mnie zatachali na jakas popijawe
ale nic z tego nie wychodzi. Dodam, ze ta meska paczka mojego mena to takze
moja paczka (znałam ich wczesniej niz jego, a on ich znał wcześniej niz
mnie :P )Raz im sie udalo mnie spic i byli bardzo szczesliwi, ale nie wszyscy
to widzieli i teraz mi powtarzaja, że trzeba to powtórzyc. Upiłam sie raz w
życiu w domu u kolegi. Mój chłopak też tam był. Miałam opieke full serwis i
wszystko pamietam ale miałam straszny helikopter. Upiłam sie winem domowej
roboty. Takie pyszne a takie mocne cholerstwo :P

W kazdym bądź razie nie rozumiem tego rytuału "dochamiania" jak ja to nazywam.
Po tym jak sie upiłam stwierdziłam, ze to najgorsze uczucie pod słońcem. I ten
kac. O matko! Dodam ze wymiotowac tez mi sie udało a to juz wogóle jest
paskudne. Więc co wy faceci w tym widzicie? Nie ma w tym nic a nic fajnego! Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Alkoholowe zaskoczenia smakowe
Pozytywnie zaskoczyła mnie wspomniana wyżej becherovka. A raczej drink
sporządzony z niej, wina domowej roboty (z dzikiej róży)i cytryny. Myslałam, że
to straszna mieszanka, obrzydlistwo, ale z kazdym łykiem coraz bardziej mi
smakowało :))) Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Wino tylko z winogron, a reszta?
A jak zakwalifikować wino domowej roboty - z głogu, dzikiej róży, czarnego bzu,
z cytryn, rodzynek, ryżu i przypraw? Jako wino owocowe? Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: wegetarianskie alkohole
Wloskie wino domowej roboty. Rzadko bo nie przepadam za alkoholem. Szampan
symbolicznie na przywitanie nowego roku.
pozdr Adam Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: MLAWA
a jedna znajoma to myslala kiedys ,ze Ciociosan to wino domowej roboty mojej
cioci. pisala w Katowicach.
PS : ktos ciagle zmienia nazwe forum. moze bedzie pikantniej?
Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Nocne marki, józki i inne michały
A ja chodzilam ze starszą siostrą do piwnicy po ziemniaki. Tam rodzce trzymali też wino domowej
roboty.... Siostra mnie przy okazji alkoholizowała Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: ceny oplat za gc
M4v
Kupiles juz ten pierscionek ?

PS. Chetnie napilbym sie tego wina domowej roboty... ciekawe,
czy jest tak dobre jak moje, ktore robilem, gdy mieszkalem
w Polsce ?
Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Radio Maryja !!!!!!!
A Siostra Leonila bedzie indyka Was uczyc robic jutro i nowe ciasto o
smakowitej nazwie ' palec za(ty)kalec matki Teresy(tej od aniolow).I wino
domowej roboty z owocow w puszce.Ja tam jestem zadowolony.zasieg :))))) Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Od mojej córki wyszedł hmmm kolega i sie mnie
A najlepsze sa wina domowej roboty, co sie nim ostatnio smakije Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: idę dzisiaj na wino domowej roboty
idę dzisiaj na wino domowej roboty
z dzikiej róży
podobno niebo w gębie
ktoś też trunkowo weekend zaczyna?

Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Luzula sylvatica
Eee tam,zaraz piekielnego...
Ja polecam wina "domowej" roboty.

www.winka.net/wino/belzebub-71.html Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: wątek alkoholowy
czerwone wino domowej roboty
dobre,cholernie mocne, powoduje unieruchomienie policzkow przy zbyt duzym
spozyciu. siedzi w lodowie i lypie okiem zachecajaco.fajnie miec nie-tesciow z
winnica :)
Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: wczoraj wstawiłem wino truskawkowe
uwielbiam wina domowej roboty. Chłopak mojej kuzynki się wtym specjalizuje.
Ostatnio piliśmy wino z winogron, takich ciemnych, przejrzałych. Pycha. A teraz
robi wino z pędów sosny!Nie wyobrażam sobie tego szczerze mówiąc. Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: lampka winka mi nie poslozyla...dobranoc
Piłam kiedyś wyborne 18-letnie białe wino domowej roboty, no po tym to nikt by
nie chorował.
A tak swoją drogą, to trzeba by zrobić najazd na zapasy Gragi
Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: czeka sobie taki szary człowieczek na noc,
Aaaaaaaaaaaaaa u mnie! U mnie barek jest zawsze pełny :DDDD
Dodatkowo jeszcze dziadek zaopatruje mnie na zimowe mrozy w wino domowej roboty :)))
Możesz. Ale max. 7 osób, no chyba, że chcą spać na podłodze :>
Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: abstynenci łaczcie się ;)
Zgłaszam się, zgłaszam
Ale proponowali mi
1 - piwo
2 - kielicha (zapewne nie jednego)
3 - wino domowej roboty

Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: witam!
witam!
jako,że impreza dość długo tu już trwa,a ja tak nagle to wg staropolskiej
tradycji proponuję zasoby mojej piwnicy-70 l wina domowej roboty rocznik 2004
nazwa użytkowa "kiler".wkupiłam się?:) Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Dawno tego nie robiłam, a mam taką ochotę.....
wypić butelkę wina domowej roboty w parku na kocyku, kontemplując wczesną jesień
Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Wino własnej roboty
na moją osiemnastkę jedna koleżanka przyniosła wino domowej roboty, inny
znajomy wino ryżowe. wspomnienia... Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: kontrola obecnosci
ja moge dorzucic wino domowej roboty ;)

Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Konkurs na najlepsze wino domowej roboty
Konkurs na najlepsze wino domowej roboty
Świetnie, takie właśnie imprezy trzeba popierać.
Zobacz też www.takagaleria.com.pl/
Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Wino to moje hobby -Roman Doganowski
Doganowski powinien podać metodę produkcji wina domowej roboty; sukces
murowany :) Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: piles wczoraj? - nie jedz dzis!
cztery piwa, 0.5l wina domowej roboty z winogron i cwiartke zoladkowej na 2 osoby Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Wrocilam z Ciechocinka Panie Laga
panie laga
rzałuje wielce żem nie móg wczoraj panu w cierpieniach cielesnych i duchowych
dopomuc alem musiał mojech dziewczyn pilnować bo one na wystempach gościnnych w
Płocku przebiwały. tera siedzem w chałpie sam bo moja Jadźka poszła była do
starej Karolowej wzionwszy ze sobom flaszkie wina domowej roboty i sztrucla na
zakomskie coby jej jenzyk kapeczkie rozwionzać i pszychylniejszom uczynić w tem
temacie co pan wie. no i terz ma tam być nasza Genia podobnierz. więc zatem jak
ona wruci to wiedze jakowom posiadał biende i siem z panem niezwłocznie niom
podziele. ja tam rzaden intrygant nie jezdem no ale jakeśmy siem tu na tem
forumie stali przyjacielamy to przyjacielowy pomuc musowo
a z temi włosamy to niech siem pan na mnieście bez czapki nie pokazuje bo bendom
na pana pedał wołaly. ja zara do Jadźwigi zadzwonie na komurkie i jej powiem coby
panie Genie uprzedziła była co i jak i zapytała czy jej siem to podobie czy terz
nie z delykatnom sugestjom że to tera modne i wogule modne jak onegdaj packo
rąbane
no i ja nie wiem co to za jakieś te ludzie dziwne co to siem do pana imienia
przyczepijajom jako te pijawki że laga niby. no imie jak imie przecierz. a im to
niby jak? że zdzicha? toz to do kobity nie podobne wcale
wogule ja takiech ludzi nie rozumię. siedzi toto w tem ynternecie nie widać go
stamtond i udaje że mondre. panie laga co to za czasy nam nastały
a jak siem panu paliwo skończyło było to ja mam jeszcze jednom krzynkie co mnie
po ymieninach została jak dziewczyny przyjechały i kumple nie chciely już pić to
możem jom tera rozpracować puki Jadźki nie ma

szanowanko
Kazimierz Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Duch Genewy
Dziś również fajną klientke miałam, biedaczka chce rzucić palenie , ale jak to
obserwuję to daję glowę , że nie rzuci.
Doprowadziła mnie tym rzucaniem do śmiechu. Kiedyś już wpadła do mnie z
zapytaniem - która godzina, bo rzuciła palenie i chce wiedzieć ile już godzin
wytrzymała.
Jak zobaczyła na mój zegar ścienny tak bardzo się usieszyła, że mineło już 3
godziny. Pomyslałam sobie - ho, ho dlugo tak nie wytrzyma, może jej wskazówki
zegara przestawić , będzie bardziej ucieszona lub przeliczyć czas godzinowy na
sekundowy. Ale sobie poszła i dziś ponieważ inne sklepy zamkniete zawitała do
mnie. I co słyszę ? - poprosze paczkę papierosów. Świetnie , pomyślałam, miałam
rację. Podaję jej paczkę papierosów i wydruk z kasy, a ona - prosze panią ,
prosze mi uprzejmie nabić , że kupiłam cukierki za 5zł. Może tak pani ?
Odpowiadam, że nie mogę, bo paragon ma już pani w ręce. To niech chociaż pani
napisze na karteczce innej - zakup cukierki 5zł. Nie ma problemu odpowiadam i
wyciągam karteczke, piszę zakup cukierki 5zł, a ona - nie, nie, niech pani
napisze- zakup cukierki 5.50 i podbije jeszcze pieczątką. Spojrzałam na nią ze
smiechem mówiąc pieczatki to nie postawię. Doprowadziła mnie do śmiechu. Mam
wspaniałych klientów, lecz czasami się zastanawiam czy zyję w świecie
normalnych.
A dziś zawitała do mnie kuzeneczka, by spędzić urodziny , samotna więc sie nie
dziwię , ze do mnie przyszla. Kiedy jej opowiadałam wieści sklepowe - tak się
uśmiała, że powiedziala , że uwielbia przychodzić do mnie , bo w życiu tak się
nie uśmieje jak u mnei, ale i mamay sprawy poważne , budujące nastrój dalszego
życia. Przy winku milo spędziliśmy czas. Też siedzi na innternecie i opowiada o
swoich przezyciach czatowskich, nie jest z nich zadowolona. Powiedzialam jej ,
Asiu , nie czatuj, idż gdzies na forum i rozmawiaj poważnie, naprawdę jesteś
kobietą inteligentną i potrafisz. Pracuje w zakładach buchmaherskich i też ma
wiele przygód z graczami - jeden za wygranie przynióśł jej nawet wino domowej
roboty i nikt tam nie chciał wziąś, a ona wzieła i poradziłam jej, by przy
następnej wizycie klienta nie zapomniała pochwalić tego wina. Chyba zaczyna
rozumieć po co sie żyje, a wiem że jej jest cięzko mimo, że ma wolność.
dobra jd- nagadalam się , ale to nie wszystko - paulina wróciła i czas mam
ściśle wyliczony siedzenia przy komputerze. Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Książka z zabawnymi wierszykami noblistki
Potępia wina domowej roboty? A to dlaczego? Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Chce otworzyc knajpe z polskim zarciem w Rzymie!
Jak bedziecie w Rzymie to zapraszam goraco. dla forumowiczow 15%
rabatu na pierogi i za darmo wino domowej roboty! Zapraszam!!! Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: A mnie tak troche oswiecilo
A pewnie, ze poleje, wino domowej roboty zaczelam produkowac :-)
Zreszta jakies spotkanie u nas przeca mamy we wrzesniu robic :-)

A ile Ty w ogole przejechales... bo ja duzo w zyciu przeszlam... moich szlakow
samotnosci :-(

Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: A mnie tak troche oswiecilo
meduza4 napisała:

> A pewnie, ze poleje, wino domowej roboty zaczelam produkowac :-)

czyli na spotkanie meduza przyjdziesz ze swoim gąsiorkiem czy impreze
przeniesiemy do ciebie?:)))) ja jakby co pisze sie na to swojskie wino:))) Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Kochane dzieci z forum
żyję, ledwo ale żyję!!:) utopiłam się w sadzawce wina domowej roboty u mojej
kumpeli chi chi:)))) pozdrówka:)) Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: NOVALJA-ktos tam był??
Ja szukam autentycznych klimatów. Więc wybieram małe miejscowości, zatoczki,
gdzie opalać się przychodzą sami tubylcy. Zwiedzam zabytki.
Byłem w Chorwacji już trzy razy(w tym roku wybieram się ponownie). Objechałem
całe wybrzeże od Istrii do granicy z Czarnogórą i samą Czarnogórę. Więc mam
porównanie.
Osobiście uważam, że Pag warto zobaczyć ze względu na krajobraz i przyrodę
odmienną od reszty chorwackiego wybrzeża(piękne widoki, góry księżycowe, mało
drzew). Zabytków jest w tym rejonie mniej. Novalja, to typowy kurort (palmy na
promenadzie nadmorskiej wyglądają dobrze, tylko na zdjęciach w przewodnikach),
coś jak nasz Kołobrzeg czy Łeba, tylko jest ok. 30 stopni Celsjusza. Jeżeli
szuka się nocnych atrakcji, to ok.
Ja wolę starą konobę, gdzie staruszkowie przy szklaneczce wina śpiewają ludowe
piosenki (np. miejscowość Pag, konoba po lewej stronie uliczki w górę idąc od
rynku za kościołem). Bodaj w tej samej uliczce, w lodziarni, Włoch
ekwilibrysta, "rzuca" w dzieci lodami, złorzeczy po włosku na pomocników i
kibicuje Małyszowi.
Klimat chorwacki, to dla mnie przyroda, urokliwe zatoczki bez zgiełku turystów
(gdzie jest 15 osób góra, a nie 150 czy 1500), starówki: Dubrownika, Trogiru,
Splitu (+ Solona), Zadaru, Cavtatu, amfiteatr w Puli, wyprawa małą łódką
(podkreślam najmniejszą z możliwych, a nie statkiem wycieczkowym) na Kornati,
owoce morza z rodzinnej knajpy, a nie z restauracji hotelowej, wino domowej
roboty, figi kupione w przydrożnym straganie, mieszkanie w wynajmowanych sobe i
apartmani, a nie w hotelach itd.
Pozdrawiam
mida
Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: najświeższe wiadomości z CRO i CZARNOGÓRY
Z Budwy nad jezioro Szkoderskie jest ok.45 km.Sama droga jest kręta,ale widoki
przepiękne.Przejazd zajmie nieco ponad godzinę.Od momentu,kiedy zabraknie
widoku morza a za kilkanaście km pojawi się jezioro i tory kolejowe poprawej
stronie drogi,trzeba wypatrywać tablicy reklamowej restauracji Pelikan.Skręcić
w prawo,przeciąć tory i...jest kobieta,która zaprasza na łódkę.Ona jest także
właścicielką owej restauracji.Mają przepyszne ryby,którymi można posilić się
przed lub po rejsie.Mnie przypadło do gustu także orzeźwiające wino domowej
roboty.Po posiłku obdarowali nas domowym ciastem,suszoną lipą i żywym
estragonem w doniczce(dowiozłam do domu!).Samo jezioro z pewnością różni się od
mazurskich,choćby tym,że ze wszystkich stron otaczają je góry.Widoki są napewno
warte 10 euro za rejs + 1 e opłaty klim.Jednak nie polecam "uskuteczniać" tej
wycieczki z dziećmi.One się wynudzą(plynie się 2 godziny-w trakcie rejsu można
się wykąpać w zatoczce ( 4m głębokości).Było na statku 1 bobo,ale ono bardziej
interesowało się zjadaniem klamek itp.rzeczy.Poza tym łódka jest raczej z innej
epoki i nieco halaśliwa.
Co do Lovcen,niestety nie byliśmy.Ale wiem,że droga tam jest kręta i żle
oznakowana.Trzeba pokonać podobno 460 stopni,aby dostać się na szczyt.Ażeby
skorzystać z faktu,że się tam człowiek znajdzie,musi być b.dobra widoczność,a
to w czasie upałów nie jest łatwo.Nie zdecydowaliśmy się na tą "mordęgę" ze
względu na upały właśnie.
Jeszcze raz z całego serca polecam Kotor z widokami na fiord.Samo miasteczko
urzekło mnie bardziej niż Dubrownik.I właśnie tu tzreba się wspiąć na mury
obronne.Wchodzi się ok.1 godz.Koszt 1 euro/os.
Pozdrawaiam. Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: stragan
Nam sie zdarzalo kupowac owoce ze straganow przy drodze oraz wino domowej
roboty z okien domostw- za kazdym razem bez zarzutu Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Minoas k/Ammoudary na Krecie.Prosze o pomoc!!
OK, po kolei. Jeśli coś przeoczę, trudno...
Z BB zachowywali się w porządku.
Polskie biuro - tam można wykupić wycieczki, mają niższą prowizję niż z BB.
Rejs na Santorini przede wszystkim!!!Płynie wię wielkim promem, można przebywać
w środku, gdzie jest sala balowa. Wąwóz to wyzwanie dla kamikadze. Jeśli lubisz
mordegę, nie zapomnij wziąć sportowych butów...
W pokojach są telewizory (pisałem Midas, ale chodziło o Minoas), jest i Polsat.
Ale weź np. radyjko. W eterze jest wiele stacji z różną muzą, nawet niemieckie
radio.
Minoas jak najbardziej leży w A. Do tzw. centrum idzie się pięć minut; jest tam
od zatrzęsienia klubów, restauracji etc.
Co do wynajmu... My wypozyszyliśmy tylko skuter, bo zniechecił nas widok
wypadku, do którrego odoszło na naszych oczach. Jakiś turysta najechał na
autobus! Ale przeżył. Tak w ogole Grecy jeżdżą bardzo nierozważnie, asfalt jest
bardzo śliski, więc naprawdę należy uważać, uważać i jeszcze raz uważać.
rekompensując sobie brak samochodu wykupiliśmy wycieczki na Santorini (to
obowiązek, bo przezycia takie że och i ach), na wyspę Spinalonga, do pałacu
Knossos i płaskowyż Lasithi, oraz pobyt we wspaniałym aqua parku pod
Hersonissos - polecam. Można odpuścić sobie płaskowyż i pałac, same ruiny,
naciąganie i piekło pod gołym niebem.
Musicie być tolerancyjni dla greckich warunków sanitarnych. Widzieliśy inne
hotele, które miały tyle samo gwiazdek co Minoas. I wypadły znacznie "poniżej".
Jelsi chcecie luksusu (w greckim pojęciu), trzeba wybrać skrajność - *****. Ale
nie warto! Kreta jest dla oczu. W pokoiku tylko się śpi. Noce są dla turystów,
restauracje, te wszystkie gyrosy, pizze, oliwa, wino domowej roboty.
Weźcie dużo, dużo rolek filmów do aparatów... Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: A wino w tamtejszych sklepach jest osiągalne?
Nie wygląda to aż tak żle. W ciagu ostatniego roku byłam trzy razy w Turcji i
troche zdążyłam zaobserwować, ale najwięcej dowiedziałam sie podczas ostatniego
pobytu od Atilli - Turka, który jest przewodnikiem wycieczek fakultatywnych
mówiącym po polsku. Alkohol w Turcji jest w sprzedaży tak, jak w Polsce. Są
Turcy, którzy nie piją, ale ja takich nie spotkałam. Ostatnio byłam w Kapadocji
i tam produkuje się wina, ale także w okolicach Denizli i na pewno również w
innych miejscach Turcji. Alkoholem najbardziej popularnym wśród Turków jest ich
ukochane raki - wódka o smaku anyżowym. Jest bezbarwna, ale po dolaniu do niej
wody robi się mlecznobiała. Turcy w ten sposób oszukuja swego Boga, twierdząc,
że piją mleko:))). Podczas wycieczek fakultatywnych w Turcji normą jest
zwiedzanie po drodze różnych fabryk dywanów, złota itp. I ostatnio byłam
zdziwiona, gdyż na pokazie dywanów poczęstowano nas kawą i raki, przy czym
sugerowano, aby pić na zmianę: łyk kawy i łyk raki. W fabryczce porcelany
poczęstowano nas natomiast winem domowej roboty. Dotychczas wszędzie częstowano
herbatą jabłkową, rownie pyszną, jak wino. Oczywiście z częstowaniem "tubylców"
żubrówką trzeba być ostrożnym, nigdy nie wiadomo na kogo się trafi. Ale jak
poznasz Turków na pewno ich polubisz, jednak to wymaga czasu. Bo najpierw widzi
się nachalność sklepikarzy i sprzedawców na bazarze. To swego rodzaju folklor
Turcji, tak samo jak ceremonia kupowania. W Turcji z niczym nie można się
spieszyć, a już na pewno nie z zakupami. Trzeba towar obejrzeć, pochwalić i
przystapić do negocjacji. Sam zobaczysz. Życzę Ci, aby poznawanie tej kultury
przyniosło Ci wiele satysfakcji i miłych wrażeń. Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Jakie pamiatki z Krymu?
Żona kupiła jakieś balsamy do ciała,kremy,odżywki do włosów i inne
podobne kosmetyki,ponoć dużo tańsze niż u Nas i ponoć takich u Nas
nie ma.Herbaty moim zdaniem mają całkiem,całkiem,chociaż mnie nie
powalają za to wina domowej roboty...wull wypas. Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: PIWO KARMI
ja od czasu do czasu popijam lampke wina domowej roboty, lekarz mi przepisal na
rozrzedzenie krwi, wiec smakiem karmi sie obejde Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Addendum do GPL
Mistrz Kacper Pleszkun rzekł:


| Najlepiej znajdując zewnętrzny przykład i oceniając go
| ujemnie, w porównaniu z rodzimym. ;)
Przy takim podejściu miałbyś cszanse na ujście z życiem.


Trzeba umieć kombinować ;) Spotkałem się z teorią, że gwałtowny rozwój
mózgu ludzkiego został wymuszony przez konieczność radzenia sobie ze
skomplikowanymi relacjami wewnątrz grupy.


| Bez ;) -- dyktatury to patologia. Tak samo jak 'wolnica'.
Powiedz to na przykład tej kurze, która dziobie wszystkie pozostałe.


Też uważam, że trzeba mieć kurzy móżdżek, żeby chcieć dyktatury ;)


| Właśnie został odtrącony,
| a przecież się nie upije z rozpaczy.
Apropos picia: widziałeś pijanego (w sztok) koguta? Naprawdę, był to
widok, którego się szybko nie zapomina.


Widziałem pijanego jamnika. Nie z rozpaczy, co prawda, ale z łakomstwa,
jak wylizał naczynie po lodach polanych ajerkoniakiem. Chodził ze
zwieszonym łbem, zataczał się, warczał sam do siebie, wreszcie poszedł
spać.

A tradycja rodzinna przechowała opowieść o kurach schlanych owocami
z wina domowej roboty. Kilka łby pod topór dało, jako chore... cóż,
pijaństwo najwyraźniej szkodzi ;)


| Stworzenia społeczne to boli.
Kolejny argument za samotnictwem.


Ale marny. Nic tak nie pomaga na ból odtrącenia jak przyjaciele.


Nie. Wyłącznie korporacje, które uważają, że coś, co ma więcej niż n
(gdzie zazwyczaj n<5) lat, nie ma prawa pozostać na rynku.


Aha. No, to robię zapasy sucharów. Chleb jest wynalazkiem nieco starszym
niż pięć latek...


Amerykanie Cię z samolotu zrzucili? ;-0


Cholera, pancerzyk mi wystaje, czy paski przez sweter prześwitują?
Tak! Lubię ziemniaki! I nie wstydzę się tego! ;))


Cóż - jeśli nie padało i nie było przesadnie zimno, to w takiej sytuacji
walnąłbym się pod jakikolwiek krzaczek i poczekał do rana. Śpiąc sobie
słodko.


Nie jestem sam na świecie. Ktoś na mnie czekał. Ktoś się niepokoił.
Spacer był raczej nieplanowany, awaryjny.


| A kto przy zdrowych zmysłach wyda płytę z miauczeniem?
W dzisiejszych czasach nic mnie już nie zdziwi.


Już przykład się w tym wątku pojawił...


| Na czymś musi. Kolorów nie zmienia, mówić nie umie, a przy pomocy gardła
| i ogona niewiele innych sygnałów wymyślić może. A że jest raczej
| indywidualistą, to i nie małpuje sygnałów innych.
| Tylko je przenicowuje. Oryginalność. Indywidualizm. Ha, ha.
W sumie trzebaby sprawdzić, kiedy wykształciły się kotowate, a kiedy...
hmmm... psowate?


Po co? Mamy zeznanie świadka, kota z Cheshire, gdzie sam przyznaje się
do wtórności i obłąkania.


W stadach ktoś, kto sam się nie dostosuje jest dostosowywany, albo
wykańczany/wyganiany, zwykle z tym samym skutkiem...


No to czemu się nie dostosuje? Życie w społeczeństwie to także parę
reguł do przestrzegania. Co mnie akurat się podoba.
Bawiło mnie, że apologeta kociej wolności chce nią sterować
'chimicznie'.


Aczkolwiek takie substancje mają pewną pojemność zapachową, dopiero po
przekroczeniu której następuje etap "trzebaby zmienić ten piasek".


Hm... robiłbyś z niego babki?


Jesienna zaprawa mało ma wspólnego z zalodzonym chodnikiem i wądołami
pozostawionymi przez ekipę robiącą chodnik, która to ekipa nie zdążyła
przed zimą.


A po co prowadzać psa po chodniku? Nie przyjemniej po trawie?


Hmm... Czy czytanie "Antarktyki" K. S. Robinsona prze nieszczelnym
oknie, pracującym na 20% mocy kotle CO i przy -3°C na dworze może być
uznane za masochizm?


Raczej tak. Żeby tyle oziębiaczy zgromadzić, trzeba to lubić...

podpisuję wszystkimi sześcioma łapkami --

brieStonek Ziemniaczany

Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Czego robić nie należy... ?
kocham ten wątek - już dawno się tak nie uśmiałam, więc i ja się dopiszę ku przestrodze
stanowczo nie należy:
- przy zdzieraniu tapet (na mokro) w przedpokoju na piętrze, chodzić w sliskich japonkach w okolicy schodów - kość ogonowa boli długo, a w pewnych miejscach nie usiądziesz przez około tydzień (ja)
- w wieku 6 lat zaprosić na swoje urodziny wszystkich sąsiadów z całej ulicy, nie informując o tym rodziców - minę mamy pamiętam do dzisiaj (też ja)
- na wakacjach u dziadków wchodzić na wiszacą 5 m nad ziemią belkę w stodole, jak nie umie się z niej zejść. tyłek boli potem (brat)
- pić na pusty żoładek kolejno: whisky, wódkę, wino domowej roboty i znowu wódke. tak, elegancko mówiąc "zarzyganego" kibelka dawno nie widziałam (kumpela)
- po dużej ilości spozycia iść spać, zamknąwszy się na zasuwę i powyłaczawszy telefony. wezwana przez rodzinę straż i policja nie są bynajmniej zaowolone, że delikwent ma zdrowy sen (kumpel)
- wjeżdżać w Aleje jerozolimskie pod prąd w godzinach szczytu akurat przy zaparkowanym niedaleko radiowozie (dziadek)
- gotować w czajniku na gazie wodę na herbatę, siedąc w kuchni, ale z baardzo wciagającą lekturą. potem trzeba znosić przez kilka dni cięzki smród w kuchni i jeszcze kupić z kieszonkowego spalony czajnik
- pozwalac się dwulatce bawić bombkami na choince, bo potem połowę wigilii spędza się w szpitalu, a dziecko wygląda jak wampir (też ja)
- na polu kempingowym, w stanie upojenia wchodzić do domku i pakować się do łózka, nie sprawdziwszy uprzednio, czy to właściwy domek, właściwe łózko i właściwy współlokator łóżka (kumpela - szukaliśmy jej pół nocy)
- spadać ze schodów w pracy, łapiąc się po drodze wszystkiego, co może nas zatrzymać, w tym syna szefa (niestety, ja)
- myć zęby kremem do rak, zamiast pastą do zębów, bo potem się to długo odpluwa (moja mamunia)
- uczyć psa plowania na myszy, bo potem przyniesie do domu zywą mysz i wpuści właścicielce pod koc, którym jest okrecona (kumpela) - inna rzecz, że na ten widok zrozumiałam, że w pewnych sytuacjach człowiek potrafi przefrunąć nad stołem
- wracać z wakacji do domu prawie 600 kilometrów, posiadając bilet, wie kanapki i 40 groszy jako wszystkie pieniądze (w życiu się tak nie wygłupię)
- wyskawiwac ze szkolnej dyskoteki po piwo do pobliskiego skepu, zapominając, że woźny ma młode owczarki, które potrafią rozwalić na strzępy kurtkę (kumpel brata)
- na przeprowadzanej po południu ustnej maturze z języka polskiego poprosić o przepytanie w pierwszej kolejności i jako powód pośpiechu poinformowac, że nie chcę się spóźnić na finał Ligi Mistrzów (nie obniżyli mi oceny, bo byłam grzeczna dziewczynka)

więcej chwilowo nie pamiętam, ale na pewno dopiszę, jak sobie przypomnę - buziaki dla czaroffnicy za pomysł Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: powstanie kolejny lokal na Żoliborzu
powstanie kolejny lokal na Żoliborzu


Nowe bistro to kolejny, po Citi Barze, fast food, który zawitał na Chmielnej


Kamila Dymek-Bellini, właścicielka, spędziła połowę życia w Londynie. Na pomysł
otwarcia kanapkowni z gotowymi sandwiczami wpadła dwa lata temu, gdy zauważyła,
że tego typu lokali w stolicy najwyraźniej brakuje. W międzyczasie pojawił się
jednak Oscar ze swoimi grillowanymi przysmakami. Trzeba było wymyślić coś
innego.
W rezultacie w Bistro Bordo można zamówić kanapkę (bagietki, bruschetty,
ciabatty, które podaje się na gorąco), ale oprócz nich spaghetti, ravioli,
tortellini. Będzie także danie dnia. Kamila Dymek tłumaczy: - kuchnia włoska
daje szerokie możliwości - jest łatwa, tania, szybka do przyrządzenia. I na
dodatek bardzo smakuje Polakom.

Choć Bistro działa niespełna dwa tygodnie, wiadomo już, jakie potrawy cieszą
się największym uznaniem: oprócz bagietki z pastą jajeczną i chrupiącym bekonem
należy do nich bruschetta (czyli pajda chleba) z pomidorami, mozarellą i świeżą
bazylią; panowie zajadają się ponoć treściwą bruschettą z salami, grzybami,
mozarellą, boczkiem i cebulą. Bruschetty podaje się w Bordo na drewnianych
deseczkach. Z innych "szybkich" dań w karcie znajdziemy chleb farmerski ze
smażonym bekonem (jego zapach unosi się w całym pomieszczeniu) czy "awanturkę"
na chlebie farmerskim (w składzie ser bryndza wymieszany z sardynkami i
ogórkami kiszonymi).

Z sałat można spróbować podawanej na zimno sałatki makaronowej z grillowanym
kurczakiem, rukolą, czerwonym pesto, całość posypana pestkami słonecznika.

Oprócz standardowych makaronów takich jak spaghetti carbonara czy bolognese
można zjeść farfalle z cukinią, czy gnocchi z sosem pomidorowym czy serowym.
Tutejsze tortellini nadziewane są borowikami (podaje je się polane masłem i
posypane warstwą parmezanu), są też tortellini z serem ricota i szpinakiem.

W porze lunchu w niewielkim pomieszczeniu panuje szum: Ludzie gadają,
gestykulują, palą papierosy, ktoś się głośno śmieje. - Być może nie wszystkim
to odpowiada, ale taka jest specyfika bistro. To lokal, do którego wpada się na
szybką kanapkę, kawę czy lampkę wina domowej roboty, bo takie tu podajemy.
Cieszy mnie, że bywa tu dużo młodych małżeństw z dziećmi - mówi właścicielka.
Przez okno widać szybko przechodzących ludzi. Wiadomo, centrum, tu każdy się
śpieszy.

Wystrój (bordowe akcenty, pod sufitem rozciągnięta pomarańczowa płachta
materiału), to, jak twierdzi szefowa, kwestia przypadku, ale jest zadowolona z
efektu - Myślę, że to ciepłe miejsce - mówi. I planuje otwarcie kolejnego
bistro tego typu - tym razem na Żoliborzu.

Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Bistro na Chmielnej
Bistro na Chmielnej


Nowe bistro to kolejny, po Citi Barze, fast food, który zawitał na Chmielnej


Kamila Dymek-Bellini, właścicielka, spędziła połowę życia w Londynie. Na pomysł
otwarcia kanapkowni z gotowymi sandwiczami wpadła dwa lata temu, gdy zauważyła,
że tego typu lokali w stolicy najwyraźniej brakuje. W międzyczasie pojawił się
jednak Oscar ze swoimi grillowanymi przysmakami. Trzeba było wymyślić coś
innego.
W rezultacie w Bistro Bordo można zamówić kanapkę (bagietki, bruschetty,
ciabatty, które podaje się na gorąco), ale oprócz nich spaghetti, ravioli,
tortellini. Będzie także danie dnia. Kamila Dymek tłumaczy: - kuchnia włoska
daje szerokie możliwości - jest łatwa, tania, szybka do przyrządzenia. I na
dodatek bardzo smakuje Polakom.

Choć Bistro działa niespełna dwa tygodnie, wiadomo już, jakie potrawy cieszą
się największym uznaniem: oprócz bagietki z pastą jajeczną i chrupiącym bekonem
należy do nich bruschetta (czyli pajda chleba) z pomidorami, mozarellą i świeżą
bazylią; panowie zajadają się ponoć treściwą bruschettą z salami, grzybami,
mozarellą, boczkiem i cebulą. Bruschetty podaje się w Bordo na drewnianych
deseczkach. Z innych "szybkich" dań w karcie znajdziemy chleb farmerski ze
smażonym bekonem (jego zapach unosi się w całym pomieszczeniu) czy "awanturkę"
na chlebie farmerskim (w składzie ser bryndza wymieszany z sardynkami i
ogórkami kiszonymi).

Z sałat można spróbować podawanej na zimno sałatki makaronowej z grillowanym
kurczakiem, rukolą, czerwonym pesto, całość posypana pestkami słonecznika.

Oprócz standardowych makaronów takich jak spaghetti carbonara czy bolognese
można zjeść farfalle z cukinią, czy gnocchi z sosem pomidorowym czy serowym.
Tutejsze tortellini nadziewane są borowikami (podaje je się polane masłem i
posypane warstwą parmezanu), są też tortellini z serem ricota i szpinakiem.

W porze lunchu w niewielkim pomieszczeniu panuje szum: Ludzie gadają,
gestykulują, palą papierosy, ktoś się głośno śmieje. - Być może nie wszystkim
to odpowiada, ale taka jest specyfika bistro. To lokal, do którego wpada się na
szybką kanapkę, kawę czy lampkę wina domowej roboty, bo takie tu podajemy.
Cieszy mnie, że bywa tu dużo młodych małżeństw z dziećmi - mówi właścicielka.
Przez okno widać szybko przechodzących ludzi. Wiadomo, centrum, tu każdy się
śpieszy.

Wystrój (bordowe akcenty, pod sufitem rozciągnięta pomarańczowa płachta
materiału), to, jak twierdzi szefowa, kwestia przypadku, ale jest zadowolona z
efektu - Myślę, że to ciepłe miejsce - mówi. I planuje otwarcie kolejnego
bistro tego typu - tym razem na Żoliborzu.

Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Wrocilam z Ciechocinka Panie Laga
atrakcyjny_kazimierz napisał(a):

> panie laga
> rzałuje wielce żem nie móg wczoraj panu w cierpieniach cielesnych i duchowych
> dopomuc alem musiał mojech dziewczyn pilnować bo one na wystempach gościnnych w
>
> Płocku przebiwały. tera siedzem w chałpie sam bo moja Jadźka poszła była do
> starej Karolowej wzionwszy ze sobom flaszkie wina domowej roboty i sztrucla na
> zakomskie coby jej jenzyk kapeczkie rozwionzać i pszychylniejszom uczynić w tem
>
> temacie co pan wie. no i terz ma tam być nasza Genia podobnierz. więc zatem jak
>
> ona wruci to wiedze jakowom posiadał biende i siem z panem niezwłocznie niom
> podziele. ja tam rzaden intrygant nie jezdem no ale jakeśmy siem tu na tem
> forumie stali przyjacielamy to przyjacielowy pomuc musowo
> a z temi włosamy to niech siem pan na mnieście bez czapki nie pokazuje bo bendo
> m
> na pana pedał wołaly. ja zara do Jadźwigi zadzwonie na komurkie i jej powiem co
> by
> panie Genie uprzedziła była co i jak i zapytała czy jej siem to podobie czy ter
> z
> nie z delykatnom sugestjom że to tera modne i wogule modne jak onegdaj packo
> rąbane
> no i ja nie wiem co to za jakieś te ludzie dziwne co to siem do pana imienia
> przyczepijajom jako te pijawki że laga niby. no imie jak imie przecierz. a im t
> o
> niby jak? że zdzicha? toz to do kobity nie podobne wcale
> wogule ja takiech ludzi nie rozumię. siedzi toto w tem ynternecie nie widać go
> stamtond i udaje że mondre. panie laga co to za czasy nam nastały
> a jak siem panu paliwo skończyło było to ja mam jeszcze jednom krzynkie co mnie
>
> po ymieninach została jak dziewczyny przyjechały i kumple nie chciely już pić t
> o
> możem jom tera rozpracować puki Jadźki nie ma
>
> szanowanko
> Kazimierz

Panie Kazku,
stego syćkiego jo rozumiec mom, ze pana zywot w krengu stuki i kontury siem
łodbywo wcions? ze Pana Jaćka i inne blizkie dziouchy panakazkowe nicem artyski
na wystempy po łokolicnych teretotyjach jezdzo ? Ales to Pan mos familije
doprowdy aze siem cłekowi tenskno na dusy robi, ze se som nie zmajstrowoł był
jakiejścis dziouski do wystempowonio we świecie.
Dzienki wielgie psenajświntsyj Panience, ze to Jaćke panakazkowo natchło i ze
łóna cósik posło wywensyc w moij sprowie, co to jo jus nie krył bende , ze siem
sprawo miłosono stało. Jo Gienki nie znom łosobiscie, ale ij duse tom poznoł i
mie zacorowolo to kobitko. I w tako to milosno i romantyki pelno historyje mnie
panakzakowe wontki fajne wpakowoć rocyły.
Dobze ze sie Jaćka ceguś dowi,bo to jus tak ni moze być, bym jo tok niepomiernie
siem zastonowioł i zastonowioł ło cós sie tys rozchodzi z to Gienio. Jakijścis z
tyj Anglyji jo dopod w Cichym Cinku cy tys nie.
Mój Boze, niektóre sie jezdzo rozrywoć niepsystojnie do takich Cichych Cinków,
ale muso byc i takie , co sie lecyć jado. Moze Gieniuchna ino sie lecyło i
wrócono zdrowiu łopsytomnieje i siem kobicie w tyj głowie ponoprowio i łobocy
nareście jakiz jo ij jezdem psychylnym. Te włosy moje....Pan Kazik wi... Cy to
nie wielgie poświencenie było takiego to matoła ze siebie zrobić doć, jakiem jo
tyj Maryjolce doł ze wzglond na Panie Gienie.
Jo se jus kupił łóno copke co Pan Kazik rodził i w nij chodze, bo siem zecyfiscie
łobowiom, by mie nie wyzwoły łod pedałów, bo tak wyzywajo po niechtórych co siem
farbujo lub coskolwiek som damscy. A jo wsok jestem galanty chop, ino mie to
łucucie to gupoty popchło.
Całe scenście co Pan Kazik owo komórko dysponuje to sie sypko wywi, co i jok z
mojo sprawo.To jo ninijesym podzienkowonia klade na rence Panakazikowe i Jaćki,
co ze flasko posło sie nawensyć na wiadomy temat.
Jeżli siem ło paliwo roschodzi, to jo nie musem pijoństwo za bardzo łuprowioć, bo
siem mogem stocyć zaiste. Łot ino te 2 kielisecki konjaku z jajków i ctery piwa
wyzłopołoem łod casu,kiej bez jendego wyrazu mie ta Gieniuchno tak lostowiło
nicem nie psymiezajonc sirote bosko.
Ale moze sie ułozy z pomoco PanaJezusowo oraz Kazikowo i Jaćcyno.
no to jo piknie sie kłoniom
pan Wodzisław Laga Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Polska krajem winiarskim
Polska jest już krajem winiarskim ...
...i to od dawna. Na królewski stół w Krakowie do codziennych posiłków trafiały
wina z upraw w Małopolsce i Sandomierskiem, ponadto były na Śląsku i w
Wielkoposce. Wina węgierskie, greckie i hiszpańskie to była okrasa uroczystych
uczt. Ostatnie uprawy z czasów dawnowiniarskich wykończył komunizm w latach 60.,
a mieściły się one w Zielonogórskiem i w okolicach Wiślicy.

Głupawe wyśmiewanie się z nazwy Winiary przez różnych pacanów w tym wątku
wynika z ignorancji, gdyż w tej wiosce rzeczywiście mieszkali winiarze. W
Opatowie np. za ostatnich Jagiellonów osadzono Włochów, specjalistów od
produkcji wina. Uprawy zostały zredukowane w okresie oziębienia klimatu w
wiekach XVII-XX, a komunizm zlikwidował je całkowicie, włącznie z winnicami koło
Grynbergu, które dawały przed wojną renomowane sekty na berlińskie stoły. Ze
Środy Śląskiej pochodzą dwa czołowe rody winiarskie Australii, Henschkowie i
Lehmanowie.

Winorośl pozostała w niektórych wsiach, i to niektóre szczepy bardzo szlachetne,
jak riesling czy gewurztraminer. Sam piłem kiedyś wino domowej roboty w jednej z
wsi koło Krakowa, które było bez wątpienia przyzwoitym muskatem, prawdopodobnie
węgierskiego pochodzenia (ottonel).

Winiarstwo polskie odrodziło się niedawno za sprawą kilku osób, z których
najbardziej znany jest Roman Myśliwiec z Jasła, który badał możliwości upraw
różnych szczepów winorośli i robił doskonałe wina, mimo że w i w prl i w
IIIRP(IIPRL) produkcja wina na skalę handlową była praktycznie zakazana. Dopiero
dwa lata temu grupa zapaleńców przedłożyła sejmowi ustawę winiarską wzorowaną na
brytyjskiej (wiecie o tym, że Wlk. Brytania jest krajem winiarskim - robią
całkiem dobre wina musujące np.), i mimo oporu minrolu i zasiadających tam
sukinsynów z pslu, po prośbach i groźbach oraz przy pomocy samorządu z
Podkarpackiego i - słuchajcie, słuchajcie - posłów samobrony uchwalono ustawę
winiarską, która daje możliwość sprzedawania wina polskiego legalnie i z
banderolą już z rocznika 2004, najpierw wszak trzeba wprowadzić przepisy
wykonawcze, czyli system regionalizacji (apelacyjny) oraz listę dopuszczonych
odmian. I będą fundusze z uniji jewropejskiej na restrukturyzację winnic.

W międzyczasie na międzynarodowym konkurskie Starwine w Filadelfii
zaprezentowano nieoficjalnie pierwsze polskie wino (od Myśliwca) i... otrzymało
ono w degustacjach bardzo wysoką notę 92 punkty na 100 (niezłe wino to ok. 80
pt., 100 pt. to absolutna doskonłość, 92 pt. dostają wina z najwyższej półki).
Oprócz Myśliwca są w rozruchu duże winnice w różnych miejscach kraju (Dolny
Śląsk, Mazury, Małopolska, Podkarpacie), część z absolutnie najnowszymi liniami
produkcyjnymi. Fachowcy twierdzą, że polskie wina będą się doskonale sprzedawać
w restauracjach i hotelach, i wcale nie będą tanie, bo będzie ich mało, i będą
prawdopodobnie na wysokim poziomie jakościowym.

No i co, ignoranci? Na czele z Arcybiskupem Rallem i jego flaszką bełta za 35 ojro? Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Kreta- Kissamos- Hotel Peli
Relacja z pobytu w hotelu (połowa września)
Witam ponownie na forum i wreszcie moge podzielic sie wrażeniami z pobytu w tym
przemiłym miejscu.
Po pierwsze okolice.
Hotel leży bardzo blisko piaszczystej, ładnej plaży, należy przejść przez
małouczęszczaną drogę, miniemy hotelik i jesteśmy za chwilkę na plaży (60
metrów od hotelu). Tę plażę, a raczej lazurowe morze, widać z tarasu hotelu, na
którym jada się śniadania.
Od razu przy hoteliku jest też sklep spożywczo-przemysłowy, więc w razie
potrzeby zakupy robimy niemal na miejscu.
I nie dalej niz jakieś 200-300 metrów na zachód (tą samą drogą asfaltową) jest
super tawrena "Stelios&Katina", w której jadaliśmy póżne obiady. Przemiła
obsługa, porcje duże, jedzenie świeże i ceny nie różnią się od tawern w centrum
Kissamos, czy na promenadzie nadmorskiej (porównywaliśmy z Papadakisem i
szczerze mówiąc bardziej odpowiadało nam menu i smaki w "Steliosie").
Przykładowo sałatka grecka 3,5 EUR, musaka 5 EUR, świeżo wyciskany sok
pomarańczowy 2,5 EUR, dzbanek wina domowej roboty (0,5l) 2 EUR itp.
Wprawdzie położony jest z dala od centrum (na piechotę jakieś 10-15 minut), ale
okolica bardzo spokojna. Rano słychać pianie kogutów i cichy szum samochodów z
oddalonej nieco drogi krajowej. Cisza i spokój, Wieczorem tylko cykady
usypiają....
Sam hotel?
Bardzo czysty, żadnych śladów grzyba, czy pajęczyn w pokojach... Sprzątanie co
drugi dzień, ręczniki wymieniają dwa razy w tygodniu. Może skromnie urządzony,
ale bardzo przytulny i miły. Klimatyzację można załączać samemu i ustawiać wg
własnego uznania.
Poza tym do dyspozycji jest lodówka i telewizor.
Jedzenie. W Peli można dostać tylko śniadania.Podaje się je od 8 do 10.
Standardowo do wyboru mamy: świeżą mielonkę grecką, żółty ser, jogurt, dżemy (2
rodzaje), miód, płatki kukurydziane, jajka na twardo (świeże codziennie),
mleko, kawa, herbata, sok pomarańczowy, winogrona i oczywiście pieczywo (3
rodzaje). Można najadac się do syta, podaja w formie bufetu i gdy czegos
zabraknie, gospodarze dbaja, aby wystarczyło dla wszytkich, nawet za 15
dziesiąta...
Basen. Dość duży i naprawdę czysty (co dla mnie było najważniejszą sprawą),
wystarczającą, żeby troszkę pomachać rączkami, mają wydzielony brodzik. Sa
prysznice i toaleta zewnętrzna, żeby można było korzystać z niej przy basenie.
Poza tym leżaki i parasole, a nawet barek, który niestety za naszego pobytu nie
funkcjonował.
Obsługa. Bardzo miła i pomocna, o cokolwiek nie spytaliśmy, zawsze słuzyli rada
i pomocą. Turysta, a zarazem gośc hotelu jest dla nich najważniejszy i to się
czuje.Uśmiechy na każdym kroku. Bardzo o nas dbali. Bez problemu dostawałam
nawet wrzątek (za darmo) o 22 w nocy.
Jedyne, o co mozna miec pretensje to brak ciepłej wody w prysznicach bardzo
późnym wieczorem, ale wiadomo, że ciepłą wodę obsługują boilery wystawione na
słońce, które mają ograniczoną pojemność. Można to przeżyć....

Polecam gorąco to miejsce, a jeśli będę mogła tam wrócić w przyszłości, to
zrobię to z miłą chęcią.
Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Temat: Addendum do GPL
Bartosz 'briest' Stepien napisał(a):


| Najlepiej znajdując zewnętrzny przykład i oceniając go
| ujemnie, w porównaniu z rodzimym. ;)
| Przy takim podejściu miałbyś cszanse na ujście z życiem.
Trzeba umieć kombinować ;) Spotkałem się z teorią, że gwałtowny rozwój
mózgu ludzkiego został wymuszony przez konieczność radzenia sobie ze
skomplikowanymi relacjami wewnątrz grupy.


Możliwe. Aczkolwiek tych teorii parę już się przez naukę przewinęło (np.
pytanie: Czy człowiek zszedł z drzewa, bo zmądrzał, czy zmądrzał, bo
zszedł z drzewa? ;-)


| Bez ;) -- dyktatury to patologia. Tak samo jak 'wolnica'.
| Powiedz to na przykład tej kurze, która dziobie wszystkie pozostałe.
Też uważam, że trzeba mieć kurzy móżdżek, żeby chcieć dyktatury ;)


Nistety, okazuje się, że bardzo wielu ludzi takowy narząd posiada.


| Apropos picia: widziałeś pijanego (w sztok) koguta? Naprawdę, był to
| widok, którego się szybko nie zapomina.
Widziałem pijanego jamnika. Nie z rozpaczy, co prawda, ale z łakomstwa,
jak wylizał naczynie po lodach polanych ajerkoniakiem. Chodził ze
zwieszonym łbem, zataczał się, warczał sam do siebie, wreszcie poszedł
spać.


Mało ekspresywny. Widać upił się na smutno.


A tradycja rodzinna przechowała opowieść o kurach schlanych owocami
z wina domowej roboty. Kilka łby pod topór dało, jako chore... cóż,
pijaństwo najwyraźniej szkodzi ;)


Hihi. Tego koguta to ja na własne oczy widziałem.


| Stworzenia społeczne to boli.
| Kolejny argument za samotnictwem.
Ale marny. Nic tak nie pomaga na ból odtrącenia jak przyjaciele.


Samotnictwo leczy przyczynę, nie skutek.


| Nie. Wyłącznie korporacje, które uważają, że coś, co ma więcej niż n
| (gdzie zazwyczaj n<5) lat, nie ma prawa pozostać na rynku.
Aha. No, to robię zapasy sucharów. Chleb jest wynalazkiem nieco starszym
niż pięć latek...


Tutaj nie będzie aż tak źle, bo w grę wchodzi jeszcze religia: "Chleba
naszego, powszedniego". A religie z reguły mają nieprawdopodobnie wielką
inercję. Więc nie ma się co bać.


| Amerykanie Cię z samolotu zrzucili? ;-0
Cholera, pancerzyk mi wystaje, czy paski przez sweter prześwitują?


Linki od spadochronu...


Tak! Lubię ziemniaki! I nie wstydzę się tego! ;))


Nawet w postaci piure?


| Cóż - jeśli nie padało i nie było przesadnie zimno, to w takiej sytuacji
| walnąłbym się pod jakikolwiek krzaczek i poczekał do rana. Śpiąc sobie
| słodko.
Nie jestem sam na świecie. Ktoś na mnie czekał. Ktoś się niepokoił.
Spacer był raczej nieplanowany, awaryjny.


Chyba, że tak. Ale odbiornik GPS, mapę i latarkę dobrze jest ze sobą
nosić... ;-)


| Tylko je przenicowuje. Oryginalność. Indywidualizm. Ha, ha.
| W sumie trzebaby sprawdzić, kiedy wykształciły się kotowate, a kiedy...
| hmmm... psowate?
Po co? Mamy zeznanie świadka, kota z Cheshire, gdzie sam przyznaje się
do wtórności i obłąkania.


Zbyt daleko posuwasz się w uogólnieniach.


| W stadach ktoś, kto sam się nie dostosuje jest dostosowywany, albo
| wykańczany/wyganiany, zwykle z tym samym skutkiem...
No to czemu się nie dostosuje?


Może nie podoba mu się życie na najniższej pozycji w stadzie?


Życie w społeczeństwie to także parę
reguł do przestrzegania. Co mnie akurat się podoba.
Bawiło mnie, że apologeta kociej wolności chce nią sterować
'chimicznie'.


Metoda skuteczna i mało inwazyjna.


| Aczkolwiek takie substancje mają pewną pojemność zapachową, dopiero po
| przekroczeniu której następuje etap "trzebaby zmienić ten piasek".
Hm... robiłbyś z niego babki?


Nie. Ale co to ma do rzeczy?


| Jesienna zaprawa mało ma wspólnego z zalodzonym chodnikiem i wądołami
| pozostawionymi przez ekipę robiącą chodnik, która to ekipa nie zdążyła
| przed zimą.
A po co prowadzać psa po chodniku? Nie przyjemniej po trawie?


Trzeba ten chodnik pokonać wychodząc dalej, bo się go ma przed domem
(no, w zasadzie mam jeszcze kawał ogródka, więc mógłbym jeno drzwi
uchylić i powiedzieć: "A idź bestio i mnie nie męcz!".


| Hmm... Czy czytanie "Antarktyki" K. S. Robinsona prze nieszczelnym
| oknie, pracującym na 20% mocy kotle CO i przy -3°C na dworze może być
| uznane za masochizm?
Raczej tak. Żeby tyle oziębiaczy zgromadzić, trzeba to lubić...


Jest lepiej. To znaczy gorzej. Kocioł wysiadł i pracuje tylko na 0%
mocy... To już nie miał kiedy, tylko w niedzielę?!?


podpisuję wszystkimi sześcioma łapkami --

brieStonek Ziemniaczany


Kacper


Próżna gwarancja gdy złamiesz fokę.


English Translator?

Przejrzyj wszystkie wypowiedzi z tego tematu



Strona 2 z 2 • Znaleziono 192 postów • 1, 2


© Emo Miłość NastolatkI !!! Design by Colombia Hosting